Niektóre z najlepszych (i najgorszych) ujęć z pierwszej osoby filmu

Wraz z pojawieniem się hiperrealistycznych gier wideo i technologii GoPro nastąpił nagły przypływ prób odtworzenia życia tak blisko, jak to możliwe, a tym samym jego subiektywności. Swoboda filmu i zdolność do zapewniania nam różnych punktów widzenia sprawiają, że medium jest tak kultowym narzędziem. Dążąc do pokazania tej szczególnej perspektywy, film ma ogromny potencjał do przedstawienia szerokiego spektrum ludzkich emocji w sposób audiowizualny.



CZYTAJ WIĘCEJ: Recenzja Toronto: Jak „Hardcore” próbuje nowego rodzaju kina

Chociaż ujęcia z punktu widzenia pokazują zdolność filmu do tworzenia jasnych i spójnych motywacji postaci, to perspektywa z perspektywy pierwszej osoby najlepiej oddaje czystą subiektywność. Widz jest zmuszony doświadczyć akcji zachodzącej w świecie diegetycznym przez soczewkę bohatera, słysząc i widząc takimi, jakimi są.



Ta forma perspektywy postaci zapewnia niezachwiane spojrzenie na rozwój tej postaci, zapewniając jej niespotykany dotąd dostęp do jej psychiki. Wpisz „Hardcore Henry”, który zapowiada się na oryginalny, nakręcony przez GoPro film perspektywiczny z perspektywy pierwszej osoby. Ale zanim „Hardcore Henry” pojawił się na scenie, pojawiło się wiele innych produkcji, w których wykorzystano ten sam rodzaj zdjęć i technologii.



„Lady in the Lake” (1947)

„Lady in the Lake” wyróżnia się tym, że jest pierwszym filmem, który prezentuje perspektywę pierwszoosobową w tak nietypowo przedłużonym stylu. Prawie cały film - z wyjątkiem kilku chwil, w których główna bohaterka, Marlowe, zwraca się bezpośrednio do publiczności - jest kręcony z perspektywy twardego oka. Począwszy od pierwszego ujęcia Marlowe'a szybującego w kierunku drzwi, od ręki sięgającej w dół, aby obrócić klamkę, po zapalenie papierosa, film noir z końca lat 40. był niespotykanym osiągnięciem w momencie premiery.



oceny sieci kreskówek

Ale to, co sprawiło, że korzystanie z kamery było tak inspirujące i wyprzedzające swój czas, to wykorzystanie go w historii noir. Konwencje gatunku skupiają się na wielu postaciach, przeplatających się fabułach i często mylących momentach: „Myślałem, że był dobrym facetem!”. Zakotwiczając widza w perspektywie PI, „Lady in the Lake” wstrząsa zwyczajami noir i zapewnia nam tylko jeden punkt widzenia: Marlowe. To niestety zaszufladkuje widza tylko w jednej perspektywie, co nie działa dobrze w konwencjach opowiadania noir. Zniknęły umiejętności nawiązania kontaktu z kobietą w niebezpieczeństwie lub zepsutym prokuratorem okręgowym. Zamiast tego publiczność jest zmuszona zobaczyć, usłyszeć - a tym samym poczuć - czym jest Marlowe, cecha, która szybko słabnie, gdy fabuła zaczyna gęstnieć.

„Tylne okno” (1954)

Hitchcock jest mistrzem operatorskim, nieustannie bawi się subiektywnością w swoich filmach poprzez wykorzystanie czasu i przestrzeni. Od „Liny” do „Ptaków” zawsze skupiał się na niepokojeniu widzów i zapewnianiu im środków do zrozumienia rozwoju postaci i osobistej psychiki.

W „Oknie tylnym”, dzięki sprytnemu wykorzystaniu przestrzeni, Hitchcock mógł użyć ujęć z perspektywy pierwszej osoby, aby pokazać przedwczesność Jeffa i późniejsze obawy. Strzelając do Jeffa, wkładając lornetkę - a później jego gigantyczny teleobiektyw - w twarz, a następnie wykonując ujęcie z perspektywy pierwszej osoby pokazujące sąsiadów, świadomość przestrzenna Hitchcocka pozwala mu wzbudzić u widzów to samo emocjonalne zrozumienie. To dzieło zachęca widza do tego samego rodzaju voyeurystycznej jakości, którą będzie zawierało wiele jego przyszłych filmów.

„Being John Malkovich” (1999)

Zaskakujący hit Spike'a Jonze'a „Being John Malkovich” opowiadał o wielu fascynujących aspektach kręcenia filmów i opowiadania filmowego, zwłaszcza o pomysłowym i przezabawnym włączeniu perspektywy pierwszoosobowej. Otwierając usługę doświadczania życia oczami słynnego aktora Johna Malkovicha, Craig Johna Cusacka pozwala swoim klientom zagłębić się w subiektywne doświadczenia nominowanego do Oscara aktora.



Ale jednocześnie Jonze przypomina nam, jaki punkt widzenia otrzymaliśmy. Gdy patrzymy, jak klienci przechodzą przez magiczne małe drzwi, rzucamy się w tajemniczą zakopaną dziurę, wychodząc z perspektywy klienta. My, jako Malkovich, widzimy go, jak wykonuje codzienne codzienne czynności: zamawia z katalogu, rozmawia z taksówkarzem lub je grzankę. Wchodzimy w rolę widza, który spojrzał na innego widza: Malkovicha. I w końcu przypomina nam się o tych wielu etapach oglądalności, kiedy ci klienci ostatecznie trafiają na stronę rogatki New Jersey.

Niezależnie od tego, czy postrzegasz to jako antycypację rzeczywistości wirtualnej, jak Second Life, czy komentarz do naszych obsesji na punkcie kultury celebrytów, ta gra z perspektywy sprawia, że ​​film jest tak silnym przykładem punktu widzenia z perspektywy pierwszej osoby, pozwalając widzowi poprawna tożsamość z każdą warstwą oglądalności: Malkovich, klient, a na koniec Ty.

„Doom” (2005)

Chociaż „Doom” może być jedną z najgorszych adaptacji gier wideo wszechczasów, ma jedną zaletę, którą można wymienić. Próbując oddać hołd klasycznej strzelance z lat 90., reżyser Andrzej Bartkowiak i autor zdjęć Tony Pierce-Roberts wybrali się na niesamowicie strzelaninę z perspektywy pierwszej osoby, która sprawiłaby, że nawet Uwe Boll zaczął się kulić. Skandaliczna sekwencja obejmuje niepotrzebne włączanie momentów „oops, nie ten korytarz”, nieznośnie złe oświetlenie i nadmierną przemoc w stylu Verhoevena.



Ale tropy gry wideo polegające na odkryciu układu mapy, nieuzasadnionej śmierci i szalonych wyobraźni demonicznych stworzeń poprzez sekwencję z perspektywy pierwszej osoby wydawały się wtedy świeże i oryginalne. Jeśli już, scena z perspektywy pierwszej osoby „Zagłady” jest najbliższym towarzyszem, o który mógł poprosić „Hardcore Henry”.

„Cloverfield” (2008)

Nowy Jork? Stwór podobny do Godzilli? Zdjęcia ze znalezionych filmów (zanim stały się kiczowate)? Kiedy „Cloverfield” został po raz pierwszy wprowadzony na rynek ze swoim złowieszczym tytułem „1-18-08”, niektórzy byli przygotowani na dość filmową podróż. Okazało się, że tak, głównie z powodu chwiejnych zdjęć wywołujących wymioty. Ale był także duchowym następcą dziesiątek filmów (horror i inne), które zawierają tę formę zdjęć.



„Enter the Void” (2009)

„Enter the Void” ma jedno z najlepszych zastosowań perspektywy pierwszoosobowej, pokazując techniczną zdolność, z którą niewielu było w stanie się równać. Sekwencja w łazience przedstawia ujęcie naszego bohatera, który patrzy na siebie bezpośrednio w lustrze, ale nie widzimy żadnych zdjęć.



W czasach CGI i VFX nie jest to niczym niezwykłym. Ale to innowacyjne dokuczanie publiczności przez Gaspera Noé sprawia, że ​​subiektywny punkt widzenia jest tak potężnym osiągnięciem technicznym. Przesuwając dłonią po twarzy przez głównego bohatera i przyciemniając ekran o kilka klatek, Noé wzywa widzów, by zapytali: „Jak?” Ale ważniejsze jest, aby zapytać dlaczego Noé decyduje się na włączenie machnięcia w ułamku sekundy. Być może miało to pokazać obecność postaci lub skłonić publiczność do zakwestionowania jego poczucia rzeczywistości inspirowanej halucynogenami. Może ma to przypominać, że nie oglądamy tego filmu z naszej perspektywy, ale głównego bohatera.

CZYTAJ WIĘCEJ: Obejrzyj: zwiastun „Hardcore Henry” obiecuje rewolucyjne wrażenia filmowe



Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi