Recenzja: Dokument Alexa Gibneya „Mr. Dynamite: The Rise Of James Brown ’

Od kultowej piosenkarki soul, która powiedziała Afroamerykanom z całego świata do „Say It Loud (I'm Black And I'm Proud)”, który błagał o miłość w „Please, Please, Please” i sprawił, że wszyscy „Get On” The Good Foot ”. Zaskakujące jest to, że sam The Hardest Working Man In Show Business otwiera dokument„Mr. Dynamite: The Rise Of James Brown”, Opisując muzykę soul jednym słowem:„ Nie mogę ”. Jest to słowo, którego Afroamerykanie z jego pokolenia zwykli słyszeć, walcząc o równość, kluczowym składnikiem potęgi muzyki Browna i jego współczesnych w końcu przeszedł do głównego nurtu amerykańskiego i białego radia. I z pewnością dla Browna - porzuconego przez matkę i ojca w młodym wieku i wychowanego przez ciotkę będącą właścicielem burdelu - „nie mogę” byłoby znanym słowem dla kogoś, kto, jak głosi mit, przyszedł do tego słowa martwy i został cudownie ocalony tchnieniem ludzkiego życia. 'Pan. Dynamite to skwierczący hołd dla determinacji Browna, której nie można zdefiniować jako „nie może”, podróż, w której stał się legendą muzyki.



Walking Dead Przegląd sezonu 7

Reżyseria być może zbyt płodny Alex Gibney (to jego czwarty dokument od dwóch lat), „Mr. Dynamite cierpi z powodu swojej tradycyjnej struktury i prawdopodobnie musi zaspokoić życzenia Brown Estate, który pomógł filmowcom przy produkcji. Jak sugeruje tytuł, nacisk na dokument skupia się głównie na latach chwały Browna, aż do lat 80-tych. Tak więc, jeśli szukasz czegoś na temat jego pogrzebów poza małżeństwem i jego licznych dzieci, jego niesławnego, karającego temperamentu studia (który jest krótko zbadany i głównie uzasadniony, ponieważ był geniuszem muzycznym), lub zarzutów nadużycia (przesadzone z bliski przyjaciel Wielebny Al Sharpton dzieląc się anegdotą, którą Brown powiedział mu, że wiedział, że to źle), nie będzie to brodawki, których możesz szukać. Zamiast tego jest to święto jego wielu muzycznych osiągnięć i trudno zaprzeczyć, że to złośliwie zabawne rzeczy.

Rzeczywiście, wszystko, co musisz zrobić, to obejrzeć każdy klasyczny materiał przedstawiający Browna w jego świetnej formie, a natychmiast rozpoznasz ogrom jego umiejętności i talentu. Niezwykle zaangażowany wykonawca na żywo, skarbnica materiałów archiwalnych jest prawdziwym sercem „Pana Dynamite. „Patrzenie, jak absolutnie się rozrywa”T.A.M.I. Pokazać, ”Rzuć szczękami Ameryki na„Ed Ed Sullivan Show, ”Lub sprawić, że ludzie pocą się dzięki rewii Teatru Apollo, jest niesamowicie inspirujący. Brown nie potrzebował pirotechniki ani sztuczek - zapewnił wszystkim niezbędnym fajerwerkom niewiarygodną umiejętność tańca, w połączeniu z głosem, który czasami wywoływałby złamane serce, pożądanie i czystą radość. Showman, lider zespołu i rzemieślnik muzyczny naraz - „Mr. Dynamite ”naprawdę docenia - szczególnie w dobie choreograficznych i mocno zorganizowanych koncertów na arenie - za umiejętność Browna czytania tłumu, improwizowania i organizowania najlepszego cholernego show, jaki ktokolwiek mógł zobaczyć. Po prostu Brown chciał być najlepszy i osiągnął status nietykalny, ale nie bez otaczania się młodymi muzykami, którzy przechodziliby własną, wpływową i ważną karierę.



Od współpracy z Bobby Byrd i formowanie The Famous Flames, do ropowania talentów jak bracia Buława i Melvin Parker, Clyde Stubblefield, Bootsy Collins, Fred Wesleyi więcej (wszyscy pożyczają swoje wspomnienia i anegdoty), Brown mógł nie być w stanie czytać partytury, ale miał niezaprzeczalne ucho dla tego, kto może przynieść funkowi i zrealizować jego wizję. Ale jako „Mr. Dynamite ”wyjaśnia, Brown nie był łatwym człowiekiem do pracy, był wymagającym piosenkarzem, który postawił poprzeczkę oczekiwań bardzo, bardzo wysoko. Albo wskoczyłeś obiema stopami, albo szybko znalazłeś kolejny koncert. Muzyczna wizja Browna nie została wyciągnięta z powietrza. Opierając się na wpływie Louis Jordan, Little Richard, i Duke Ellington, Brown umieścił swój talent i wyczucie stylu w jednym pakiecie (jedna zaskakująca historia mówi, że Brown odbył krótką serię wczesnych tras koncertowych udawanie być samym Richardem) i rutyną przylądka, której przewodniczy wieloletni MC Danny Ray? To trochę pożyczył od zapaśnika Wspaniały George.



Ale być może najbardziej odkrywcze chwile „Mr. Dynamite nie mają wiele wspólnego z uświęconą pozycją Browna w historii muzyki. Raczej jest to jego polityka, a Brown Estate musi być uznany za coś, co pozwala na wsunięcie tego rodzaju rzeczy do dokumentu, który się liczy Mick Jagger (uznany fan i uczeń Browna) wśród producentów. Ludzie mogą być zaskoczeni, wiedząc, że chociaż Brown bardzo otwarcie i namiętnie popiera walkę o prawa obywatelskie i doskonale zdaje sobie sprawę z bitew, przed którymi stoją czarni Amerykanie, był także dość konserwatywny. W rzeczywistości Brown był zwolennikiem Nixona, a ponadto bardzo wierzył w wyciąganie się z własnych bootstrapów, bez względu na wady systemowe. Świadczą o tym bardzo funky, bardzo wyraźnie zatytułowane „Nie chcę, żeby nikt mi nic nie dawał (otwórz drzwi, sam to zdobędę”), sentyment, który nie odnosi się do tego, że nie wszyscy rodzą się z unikalne prezenty piosenkarza lub zdolność i zasoby, aby powstać ze stanowiska. Ale jest to niewielka kwaśna nuta od człowieka, który zwykle znajdował się tuż obok tych walczących o równość, a nawet gdy rzeczy w czarnej społeczności groziły zagotowaniem, szacunek, którym dowodził Brown, pozwolił mu na uspokojenie napięć. Po zabójstwie Martin Luther King Jr., w miarę wybuchów zamieszek w całym kraju, Brownowi przypisuje się zachowanie spokoju w Bostonie poprzez dotrzymywanie zaplanowanej daty trasy koncertowej, aw pewnym momencie nawet zamówienie publiczności graniczącej z hałaśliwością, aby się uspokoić, dodając, że spodziewał się po nich czegoś lepszego. Ten materiał filmowy, zawarty w dokumencie, jest po prostu niezwykły, ponieważ czujesz, jak pęd i równowaga emocjonalna przechodzą tam iz powrotem, gdy Brown przywraca porządek.

Gdy „The Rise Of James Brown” zamyka się, przeskakuje przez jego mizerne lata 80. i 90. i przesuwa się w kierunku wpływu Browna na przyszłe pokolenia, szczególnie w świecie hip-hopu, który wykorzystywał swoje funky breaks do tworzenia nowych muzyka. I to jest właśnie to, co docenia doktor Gibneya, trwałe dziedzictwo muzyki Browna, i rewelacyjna zdolność do podekscytowania do dziś dzięki sile i potędze, która jest w dużej mierze niezmieniona. Chociaż jest to dokument, który z pewnością mógłby użyć większej tekstury, a czasem ściga się jak filmowa pozycja w Wikipedii, Gibney wykonuje swoje zadanie pod ręką, dokładnie pokazując, dlaczego Brown miał zdolność „pozostawania na scenie” przez dziesięciolecia, i prawdopodobnie nadchodzące dekady. [B]

po godzinach Martin Scorsese

'Pan. Dynamite: The Rise Of James Brown ”emitowany jest dziś wieczorem w HBO o 21:00.



Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi