Recenzja „Paradise Hills”: Ancid Trip of feministycznej bajki bez niczego nowego do powiedzenia

„Paradise Hills”

Samuel Goldwyn

Świat, o którym marzy Alice Waddington na temat swojego debiutu reżyserskiego „Paradise Hills”, tak naprawdę nie różni się tak bardzo od świata, w którym żyje dziś wielu ludzi - warstwowe klasy, kobiety zdefiniowane tylko w stosunku do swoich mężów, premia za wygląd nad treścią - ale Waddington próbuje wyciągnąć te kulturowe i społeczne rany z nowej perspektywy. Nie jest to całkowicie udane przedsięwzięcie, ale przynajmniej ze względu na jego gęsty pierwszy akt, jest to przekonujące, które pokazuje talent Waddingtona do budowania świata i przyciągających wzrok wizualizacji. Feministyczna bajka z hojnym posypaniem zdjęć „Alicji w krainie czarów” i wystarczającą ilością krynoliny, aby wyposażyć cały kotylion, „Paradise Hills” wkrótce poddaje się najbardziej oczywistym pytaniom i odpowiedziom, nie odkrywając niczego nowego w tym procesie. Czy ludzie są związani swoją klasą społeczną? Tak. Czy kobiety są nadal traktowane jak obywatele drugiej kategorii? Często. Czy ludzie mają obsesję na punkcie wyglądu? Oczywiście. Co pozostało? Waddington nie przejmuje się patrzeniem.



Kasa Tomb Raider 2018

Film rozpoczyna się na odpowiednio bujnym, fantazyjnym i całkowicie dziwnym ślubie, na którym prawie nie do poznania Emma Roberts (obwini za ciężki makijaż i piekielne nakrycie głowy) właśnie weszła w bezbożne małżeństwo z martwym bogatym facetem (Arnaud Valois, przygaszającym wszystko jego urok z „BPM”). Goście są podekscytowani, a jej matka (Nancy Jack) nie mogła być bardziej zadowolona, ​​gdy usłyszała, że ​​młoda Uma jest „uosobieniem najwyższej doskonałości”. Oczywiście jest to coś, co wymaga bycia podporządkowanym i tak samo martwym jak jej nowa partnerka, gdy Uma ma wkrótce wypróbować piosenkę dla swojego nowego męża, lament zebrał się wokół idei, że jest jego sługą. Jak dotąd patriarchalny. Kiedy nadszedł czas, aby para skonsumowała swoje małżeństwo, Uma jest prawie bezwładna, na tyle załamana, że ​​„Syn” (nigdy nie otrzymuje innego imienia) nie może powstrzymać się od komentarza, jak się zmieniła, jak bardzo jest inna niż kiedyś. , jakby ta dziewczyna już nie istniała.

Dwa miesiące wcześniej tego nie zrobiła. W retrospekcji znajdujemy brudną, zdezorientowaną Umę uwięzioną w pokoju, w którym są równe części cementu i jedwabiu. Powiedziała o domofonie, że „oczywiście jest w raju”, Uma nie do końca go kupuje (dlaczego miałaby? Dlaczego ktokolwiek?) I próbuje uciec ze swojego dziwnego nowego domu. Jest to bujna wyspa, ale przeraźliwa, a gdy zbliża się do jej dosłownego końca, oczywiste jest, że nigdzie się nie wybiera. Ale gdzie ona jest? Przynajmniej do wyjaśnienia jest płynna księżna (niezwykła Milla Jovovich), określająca wspólne „centrum uzdrawiania emocjonalnego”, które uspokoi Umę w życiu, które, jak twierdzi, jest szczęśliwsze, co jest po prostu innym słowem na określenie zgodności.

„Paradise Hills”

Samuel Goldwyn Films

Uma jest zdziwiona całym tym przedsięwzięciem, ale jej niedługo wprowadzone współlokatorki mają inne pomysły: Chloe (przeważnie zmarnowana Danielle Macdonald) jest zachwycona możliwościami wolnych wakacji, nawet gdy mówi, że jest w porządku ona jest (lekcje z „Paradise Hills” są konieczne, ale zawsze strasznie oczywiste), podczas gdy niespokojny Yu (początkowo nierozpoznawalna Awkwafina) chce po prostu odejść od wszystkiego, dziwnych współlokatorów i wszystkich innych. Wkrótce do owczarni dołącza zhańbona piosenkarka pop Amarna (Eiza González), a czwórka zabiera się z przerwami do obawy przed inicjatywami księżnej. Podobnie jak przyjmowanie kwasu w ośrodku all-inclusive, istnieją pewne dobre rzeczy (niesamowite kostiumy Alberto Valcárcela, trzech nowych najlepszych przyjaciół, darmowa terapia) i mnóstwo złych (wyciszone krzyki do następnego pokoju, złe jedzenie, bez snów) sen, zrozumienie, że zostali odesłani, ponieważ ich bliscy gardzą tym, kim są).

W swoim pierwszym akcie „Paradise Hills” wyróżnia się swoim głównym celem: wysoce pomysłową budową świata z aktualną przewagą. Gdy Uma zanurza się głębiej w pozorną terapię, film wpada w absurd, ale z wyraźnym powodem. Wszystko jest na stole, a przywiązanie Waddingtona do nadmiaru jest wystarczająco imponujące, aby sprawić, że głupie rzeczy zadziałają (niewątpliwie jest to reżyser z nieliczną uwagą i sprytem wizualnym, aby go sprzedać). Terapia prowadzi całą gamę od przełomowych rozmów z Księżną po prawdziwie szalone ćwiczenia z udziałem ogromnego konia karuzelowego. To właśnie tam dziewczęta są zmuszane do oglądania, od wspomnianego konia, zabawnych, nieprzyzwoitych filmów, które mają je umyć; Uma zostaje poddany klaustrofobicznej prezentacji z przyciemnioną żarówką Son, przerywaną szalonymi winietami, w której próbuje udowodnić swoją wrażliwość, pchając kwiaty do przodu i swoją siłę, wykonując pompki na skraju Wielkiego Kanionu.

Uma została oczywiście zmuszona do szaleńczego raju księżnej, ponieważ nie chce poślubić dum-duma Son, bogatego dzieciaka (w języku „Paradise Hills”, „górny”), który może pomóc jej zrujnowanej rodzinie wyrwać się z ich gruz finansowy. Szkoda, że ​​zakochała się w „niższym” (rozumiesz) w postaci niejasno atrakcyjnego Markusa (Jeremy Irvine). Jest to podstawowa fabuła filmu, która mimo wszystkich swoich rozkwitów ostatecznie rozpada się w absolutną przewidywalność. Początkowo nie ma poczucia humoru z powodu bałaganu w drugiej połowie, kiedy ciężki dialog przejmuje kontrolę, a niezamierzona ewolucja i dziwne dźgnięcie w plecy zastępują rzeczywisty rozwój postaci.

„Paradise Hills”

Samuel Goldwyn Films

przewodnik dla rodziców z drutu

Początkowa koncepcja „Paradise Hills” jest wystarczająco niepokojąca, aby prowadzić wiele opowieści, ale scenariusz (z Waddington, ulubionego gatunku Nacho Vigalondo i Briana DeLeeuw) wkrótce zaczyna szukać wymyślonych dramatów, które doprowadzą go do ostatecznych odkryć. Chociaż Uma została odrzucona z powodu wyboru partnera, „Paradise Hills” rzuca coraz większą atrakcję na kogoś innego (nawet po tym, jak Markus, co nieprawdopodobne, pojawia się na scenie), który szkodzi jej głównej historii, która wydaje się być wrzucono tylko po to, aby dosłownie nadać innej postaci cokolwiek do zrobienia. Ostatecznie cały film zależy od tego, jakby twórcy filmu zostali nagle przekonani, że ich twórcza fabuła nie wystarczyła, aby doprowadzić cały drugi akt filmu (byli w błędzie).

„Paradise Hills” goni za swoim wielkim odkryciem - zgadnijcie, „centrum uzdrawiania emocjonalnego” wcale nie jest tym, czym się wydaje! - film ukazuje bardziej dziwaczną mitologię i wielkie pytania dotyczące natury kapitalizmu, patriarchatu i bycia sobą. Jest wiele do wzięcia, a „Paradise Hills” nie polega na tym, by nie przedstawiać pojęć, kusząc je kwitnącymi akcesoriami i mając nadzieję, że wszystko to będzie na tyle olśniewające, że przesłoni to, jak cienkie jest to przedsięwzięcie. „Paradise Hills” zakłada, że ​​cały świat to gra typu shell zbudowana na przestarzałych pomysłach i odporna na oryginalność, ale to sam film, który jest bardzo żałośnie niemożliwy do przejścia na nowy świat.

Klasa: C-

Samuel Goldwyn Films wyda „Paradise Hills” w kinach w piątek 25 października, a także w wersji cyfrowej i na żądanie w piątek 1 listopada.

Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi