„Orville” nie byłoby tak krytyczną porażką, gdyby była to półgodzinna komedia

Michael Becker / FOX



film z krótkiego spotkania

Fakt, że nowa seria Fox „Orville” to godzinna „kosmiczna przygoda”, a nie półgodzinny sitcom, okazała się dużą niespodzianką dla fanów twórcy Setha MacFarlane'a.

Ma to sens, biorąc pod uwagę, że jest on najbardziej znany z setek odcinków animowanej komedii, którą wyprodukował od premiery „Family Guy” w 1999 roku. Ponadto, znaczna część marketingu tego programu: Patrząc wstecz na oryginalny zwiastun prezentowany podczas Foxa z góry, od wyborów muzycznych i ciężkiej edycji po slogan „wszechświat ma załogę luźną”, łatwo zrozumieć, dlaczego ludzie nadal myślą, że serial jest półgodzinną komedią.



Oczywiście, jak teraz widzowie wiedzą, „The Orville” jest dwa razy dłuższy i nie jest tak zabawny, jak się spodziewano. Zamiast tego dramat dla studentów pierwszego roku ma na celu stworzenie nowego spinu w klasycznych serialach science fiction, takich jak „Star Trek” - i to nie tak skutecznie.

Chociaż wybór „Orville'a” do eksploracji godzinnego terytorium okazuje się wadliwy, ważne jest, aby pamiętać, że rodzaj widzów, którzy początkowo sądzili, że dostają - „riff galaktyczny” w podróży kosmicznej - nie jest najłatwiejszy ściągać. W rzeczywistości trudno znaleźć rzeczywisty przykład udanej półgodzinnej komedii kosmicznej. Czy „The Orville” działałoby lepiej, gdyby w pełni przyjęło ten format? Oto kilka powodów, dla których ta odpowiedź może brzmieć „tak”.

1. Węższa konstrukcja zapobiegałaby martwemu ciężarowi

Pierwszy odcinek „The Orville” poświęcony jest sporej ilości ustawień (takich jak cała scena w wieszaku na statku, która w całości jest poświęcona na wyjaśnienie podstawowych szczegółów na temat wspierających bohaterów), ale nie zawiera wielu przeszkód rozszerzona fabuła. Przyszłe odcinki tańczą tylko trochę z pojęciem podplotów - drugi odcinek, „Command Performance”, jest w większości dwuręczny między Edem (MacFarlane) i Kelly (Adrianne Palicki), ale zawiera Alarę (Halston Sage) również zajmującą się presja dowodzenia; tymczasem trzeci odcinek skupia się również na jednej historii, ale stara się zaangażować całą obsadę.

Gdy porównasz ilość fabuły, którą kręci odcinek „The Orville”, w porównaniu z komedią pełną fabuły, na przykład „The Good Place” lub „Brooklyn Nine-Nine”, jest to dość porównywalne. Ale sceny „Orville” wydają się ciężkie i wzdęte, ponieważ są dwukrotnie dłuższe.

Inny program może wykorzystać brak ograniczeń czasowych, aby naprawdę pozwolić momentom na pojawienie się postaci, ale tak nie jest. To także kolejny argument za tym, że jest to półgodzinna komedia…

najlepsze filmy OZU

2. Aktorzy mogliby być zabawni

Adrianne Palicki zawsze wyróżniała się „Błyskawicznymi lampkami nocnymi” ze względu na swój szybki dowcip, a w zespole „Orville” można było dostrzec talent. Halston Sage mógł dostarczyć najśmieszniejszego momentu w odcinku 2, a cichy ton J Lee może potencjalnie zapewnić równowagę w bardziej epickich sekwencjach.

Krótko mówiąc, jest to interesujący zespół aktorów, ale ponieważ „Orville” dąży do tak specyficznego tonu, który unika przedstawiania się jako prosta komedia, spektakle są do pewnego stopnia zduszone. Biorąc pod uwagę szansę na zdobycie goofiera, wykonawcy, w tym Penny Johnson Jerald, Scott Grimes i Peter Macon, mogli się dobrze bawić.

3. Brak presji na „problemy społeczne”

Jak wcześniej informowaliśmy, trzeci odcinek „Orville'a” jest najbardziej problematyczny z tych, które zostały wydane krytykom, podejmując kwestię tożsamości płciowej z alegorią tak subtelną, że ledwo liczy się jako alegoria. (Zapytany o to podczas trasy prasowej Stowarzyszenia Krytyków Telewizyjnych MacFarlane powiedział, że „częścią zabawy w science fiction jest opowiadanie historii, które mają znaczenie, ale istnieją w świecie fałszywego myślenia”).

nam mija żółć

Komentowanie teraźniejszości pod pozorem futurystycznej narracji to uświęcona tradycją tradycja „Trek”, ale serial okazuje się nieodpowiedni do poradzenia sobie z tak niewiarygodnie ciężką kwestią, a próba komplikuje jeszcze wiele problemów z tonem . Zaangażowanie w gatunek komediowy nie oznacza, że ​​serial musiałby unikać prawdziwych problemów, ale oznaczałby, że miałby wyraźniejsze spojrzenie na swoje podejście.

4. To nowe wyzwanie

Podczas gdy wiele popularnych programów, takich jak „Mork and Mindy”, „3rd Rock From the Sun” i „ALF”, prezentowało kosmitów na Ziemi, faktyczne sitcomy w kosmosie są trudne do wyśledzenia i mają tendencję do bycia bardzo krótkotrwały. Weźmy „Kwarka” z lat 1977–1978 z Richardem Benjaminem jako międzygalaktycznego śmieciarza lub najnowszą serię Paula Feiga „Inne miejsce” (choć fakt, że serial był produkowany dla Yahoo, mógł być jednym z jego największych problemów).

Wielka Brytania ma nieznacznie więcej szczęścia w tym gatunku: jest komedia „Red Dwarf”, która stała się kultowym hitem po swojej premierze w 1988 roku i faktycznie wydaje dwunasty sezon tej jesieni w Wielkiej Brytanii, ponieważ jak również „Hyperdrive”, mniej udana komedia 2006-2007 z Nickiem Frostem, która trwała dwa sezony.

Jak wspomniano powyżej, półgodzinna komedia kosmiczna nie jest łatwym gatunkiem do pokonania - rodzajem kreatywnego wyzwania, które mogło naprawdę zainspirować zespół „Orville”, wypychając ich z granic gatunku, który naśladowali, aby spróbować nowej ton. Ponieważ nie ma wcześniej ustalonych ram, z którymi MacFarlane i jego pisarze dostosowaliby się do swoich celów, musieliby stworzyć coś nowego. Co byłoby naprawdę ekscytujące.



Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi