Recenzja „GLOW”: Sezon 3 to niesamowity triumf

Betty Gilpin i Alison Brie w „GLOW”

Ali Goldstein / Netflix

„GLOW” Sezon 3 rozpoczyna się katastrofą. Podczas gdy Gorgeous Ladies of Wrestling przygotowują się do debiutu na scenie w Las Vegas, Ruth (Alison Brie) i Debbie (Betty Gilpin) udają się na lokalny program informacyjny, aby przekazać komentarz na żywo podczas promu kosmicznego. Debbie, jako jej w pełni amerykańska postać zapaśnik Liberty Belle, promuje wyższość amerykańskiego programu kosmicznego, podczas gdy Ruth, jako rosyjski pięta „Zoya the Destroya”, wyśmiewa „cienkie rakiety” jako „nawet nierealne”… aż do Pretendent wybucha, zabijając wszystkich siedmiu członków załogi i paraliżując obserwujący świat.

„Szokujące” i „niewygodne” nie oddają sceny sprawiedliwie, a widzowie będą się kulić. Twórcy „GLOW” Liz Flahive i Carly Mensch rzecz wywoływania prawdziwej tragedii jako przeszkody dla ich fikcyjnych postaci. Napisali odcinek, konstruując ten katastrofalny moment dla obserwujących (w Nevadzie i na Netflix) oraz bezpośrednie pytanie - „Dlaczego”>

miliard lew Hansen

Chociaż „GLOW” dawało odpowiedź dawno temu, premiera nieustraszenie powtarza i przerabia swoje uzasadnienie: zapasy, które mogą wydawać się frywolnym rodzajem rozrywki, nie tylko łączą kunszt i lekkoatletykę, ale także dają tym kobietom większe poczucie celu. Program ma podobne motywy, otaczając zabawną koncepcję prawdziwym humorem i sercem, ale sezon 3 wykracza poza sport, okres i ogólną nierealność. Te nowe odcinki próbują - i osiągają - cel zniesienia granic między ich rzeczywistością a naszą.

Częścią tego, co podnosi ten nowy rozdział, jest to, jak uczciwie styka się on z trudnymi tematami raz za razem, dość często, że powtarzające się spacery po linie stają się tematem - okoliczności (i brak łatwych poprawek) są trudne, poruszające i pobudzające w kilka sposobów Może zarządzać. Nie psując nowych, kuszących historii, sezon 3 „GLOW” przekonuje wszystkich w zespole, że dostosowują się do nowego życia w kasynie. Mieszkając w luksusowych apartamentach hotelowych, które przyćmiewają ich oryginalne pokoje motelowe, zapaśnicy wraz z reżyserem Samem Sylvia (Marc Maron) i producentem Sebastianem „Bash” Howardem (Chris Lowell) rutynowo zjeżdżają windą do śniadania w formie bufetu przed rozpoczęciem treningu, programy i nocne życie „Viva Las Vegas!”.

najlepszy film Mad Mad

'POŚWIATA'

Ali Goldstein / Netflix

Oprócz pierwszego i ostatniego odcinka zapasy odbywają się w dużej mierze poza ekranem, co prowadzi do lepiej rozwiniętych narracji dla utalentowanego zespołu (obsada Jen Euston). Flahive i Mensch znajdują subtelne podobieństwa między łukami postaci, więc każdy ma planszę, która pomaga indywidualnemu wzrostowi i koleżeństwu w grupie czuć się naturalnie. Cherry Bang (Sydelle Noel) zaczyna rozważać posiadanie dzieci, podczas gdy Debbie stara się żyć cztery godziny od swojego jednorocznego dziecka. Sheila „The She Wolf” (Gayle Rankin) znajduje nowego idola w (wspaniałym) dramacie Bobby Barnes (Kevin Cahoon), motywując ich do odsłonięcia duszy na scenie. Tammé (Kia Stevens) próbuje przepchnąć się przez dolegliwości fizyczne, z którymi zmaga się starzejący się zapaśnik, przybywając na pozycji mędrca, aby doradzić Debbie, jak radzić sobie z równowagą między pracą a życiem prywatnym.

co stało się z małym narodem domowym

Tymczasem Ruth pozostaje trochę bałaganem - i celowo. Ta sama osoba, która była wystarczająco autodestrukcyjna, by spać z mężem swojej najlepszej przyjaciółki, podejmuje lepsze, ale wciąż wątpliwe decyzje, unikając oczywistych, choć może nieodpowiednich źródeł szczęścia. Brie prowadzi ją przez te wybory z wystarczającym przekonaniem, aby trzymać cię po swojej stronie, podczas gdy pisarze zapewniają jej wystarczająco wewnętrzny wewnętrzny niepokój, aby uzasadnić opóźnienie tego, co może wydawać się nieuniknione. Równie ważne: niezdecydowana Ruth jest zmuszona do dokonywania konsekwentnych wyborów poprzez bezpośrednią konfrontację: jej dynamika z Samem, czy to nie, czy nie, zostanie omówiona w pierwszej godzinie, a jej kariery rozpoczęto w odcinkach 5, 8 i 10, w sprytny, postępowy sposób.

Marc Maron i Alison Brie w „GLOW”

Saeed Adyani / Netflix

Wśród dopracowanej pracy nad postacią i znaczących wiadomości „GLOW” wciąż ma świetny czas. Istnieje odcinek, w którym każdy zapaśnik zamienia się osobami lub tworzy nowe, aby zaimprowizować walkę. Jest wycieczka na pustynię i wycieczka z córką do Hollywood. Jest podziemna piłka zorganizowana jako zbiórka pieniędzy na AIDS - pełna bogatych występów - a nawet świąteczny dodatek. „GLOW” nigdy nie poświęca żywej rozrywki kosztem wpływania na dramat lub odwrotnie, co jest jeszcze bardziej imponujące, biorąc pod uwagę, jak dobry jest ten kreatywny zespół w tworzeniu obu.

Równowaga ta została również utrwalona w poprzednich sezonach, więc powiem to o sezonie 3: Na żadnym poziomie nie jest zadowolony robić to samo. To nie zadowala się po prostu opowiadaniem historii na plecach bohaterów, którzy z pewnością mogliby nosić lekką, dobrą zabawę. Pracownicy nie byliby również zainteresowani zajmowaniem się tymi samymi tematami w taki sam sposób, jak inne programy telewizyjne. Sezon robi tak wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, to zadziwiające, jak dobrze wszystkie się sumują. Wiele z tego można przełożyć na świetne pisanie - starannie szlifowane łuki, które ładnie się na sobie nakładają - ale wciąż jest kawałek, który jest niewytłumaczalną magią. Wiele seriali dotyczy rasizmu, homofobii, nierówności płci, rozbieżności klasowych i podwójnych standardów; mniej na nich wszystkich, a jeszcze mniej znajduje nowe możliwości radzenia sobie z nimi. „GLOW” przygląda się tym wyzwaniom i wie, że może je przypiąć, nawet jeśli nie zawsze istnieje jednoznaczna rozdzielczość meczu.

Na początku, kiedy Debbie słyszy, że przeoczyła wielką chwilę w życiu syna, mieszanka urazy i podniecenia na twarzy Gilpina jest niezwykła. Aktorka nominowana do nagrody Emmy tak dokładnie uderza każdą nutę konfliktu emocjonalnego, że nie ma możliwości wybrania różnych opcji ani wyjaśnienia, dlaczego tak się dzieje. Po prostu to przybija, a każda chwila staje się jeszcze większa. „GLOW” jest warty rozbicia tak dokładnie, jak pozwala na to czas, ale dzięki jednemu oglądaniu widać również, ile udało się osiągnąć w tym sezonie, ponieważ najwyraźniej próbował zrobić los. Pod koniec pierwszego odcinka „GLOW” sama sobie stawia wysokie poprzeczki, a pod koniec sezonu 3, powtarzając to samo odważne podejście do opowiadania bez przerwy, szybuje.

duże małe kłamstwa odcinek 6

Ocena: A

„GLOW” Sezon 3 jest teraz transmitowany na Netflix.

Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi