Recenzja „End of the Century”: Miłość jest efemeryczna w najlepszym filmie roku dla gejów

„Koniec stulecia”

Gildia Kinowa

Niewiele filmów uchwyciło ulotną i trwałą naturę intymnego związku równie wzruszająco jak „Koniec stulecia”. Film, elegancki trójka, która głównie obraca się wokół dwóch mężczyzn, którzy spotykają się na balkonie w Barcelonie, pozostawiają trwałe wrażenie na sercu. Jak wielki wiersz, „Koniec stulecia” daje wyraz pozornie nie do opisania, każdy, kto kiedykolwiek się zakochał, rozpozna z głębi duszy - jakby wpadając na starego przyjaciela, którego zapomniałeś, jak bardzo ci się podobało. Napisany i wyreżyserowany przez argentyńskiego filmowca Lucio Castro w debiucie fabularnym „End of the Century” jest naturalnym potomkiem bujnych romansów, takich jak „Weekend” i „Call Me By Your Name”, i na pewno przetrwa jako jeden z najbardziej sugestywnych gejów filmy dekady.



Choć nikt nie mówi przez pierwsze 12 minut filmu, wciągający początek opiera się wyłącznie na sprawnych i silnych ramionach Ocho (Juan Barberini), Argentyńczyka, który odwiedza Barcelonę w Nowym Jorku. Robiąc niepowtarzalne wrażenie, że odwiedzający absorbuje otoczenie świeżymi oczami podróżnika, wędruje po prostych, ale uroczych ujęciach miasta, podczas gdy cyklicznie wykonuje wspólne czynności samotnego podróżnika: jedzenie samotnie, obserwowanie mieszkańców, czytanie, pływanie, prysznic szarpiąc się. Z balkonu swojego Airbnb dostrzega ślicznego faceta z plaży w koszuli KISS i woła pierwszą linię filmu: „Kiss!”

Podobnie jak reszta tego delikatnego, małego filmu, ta rozmowa otwierająca partnera jest zarówno wietrzna, jak i dojrzała w znaczeniu, ani ciężka, ani niepoważna. Kiedy Javi (Ramón Pujol) wchodzi do mieszkania, oboje pożerają się niemal natychmiast w pierwszej z wielu namiętnych scen seksu, z których wszystkie potrafią zrównoważyć upał z gustownością. Po całym dniu picia wina na dachu dyskutują o swoich zawodach, statusach w związku i opiniach na temat wychowywania dzieci. Ocho, poeta, niedawno zerwał ze swoim partnerem od 20 lat i nie chce dzieci. Javi reżyseruje program telewizyjny dla dzieci w Berlinie i ma córkę z mężem, z którą jest w otwartym związku.

„Mam dziwne wrażenie. Czuję, że już się poznaliśmy - mówi Ocho, po przemyśleniu faktu, że ludzie są zawsze częściowo sami, nawet w związkach. Na co Javi odpowiada: „Spotkaliśmy się już wcześniej”. Zanim linia się zapadnie, rama szybko dociera do Ocho przybywającego na żółtobiałym dworcu kolejowym, wskakując na stopy w pierwszym zakręcie filmu.

Choć z początku celowo niejasny, drugi akt filmu przeskakuje na 20 lat wcześniej, a Ocho przybywa, by zostać z Sonią (Mią Maestro), klasyczną piosenkarką, którą poznał przez swojego byłego chłopaka. W swojej trzeciorzędnej, ale kluczowej roli, Sonia opisuje zerwanie z Ocho w kluczowych szczegółach, przypominając mężczyznę, który zostawił ją w Goa, trzymając tylko resztki ich splecionych rzeczy. Najbardziej znany aktor z tej trójki, po tym, jak w 2004 r. Wybuchł w dziennikach motocyklowych The rouquo; Maestro dostarcza ten monolog z doskonałą mieszanką głębokich emocji i nonszalancji performatywnej. Za młody, by zdać sobie sprawę z wagi jej słów, słucha uważnie.

Wędrując po parkach Barcelony, Ocho podąża za krzaczastym mężczyzną w krzaki tylko po to, by rzucić się na pierwszy znak akcji. Nieważne, mężczyzna podąża za nim i dzielą pośpieszne spotkanie, którego wina powoduje, że Ocho trafia prosto do toalety, gdzie wymiotuje przez cały dzień. Kto powinien czuwać nad nim w swoim majaczeniu, ale ówczesny chłopak Soni, młody Javi. Po odzyskaniu Ocho dołącza do Javiego w muzeum, w którym dwaj młodzi mężczyźni bawią się klasycznymi posągami, jakby byli starymi krewnymi.

bliźniacze szczyty wally

Opisując słynny obraz, Javi wspomina o „magicznym połączeniu, a nie racjonalnym”, a oto niektóre z najbardziej rezonujących dialogów filmu:

Ocho: „Teraz, kiedy mi to powiedziałeś, czuję, że nie będzie tak samo… Nie wiem, czy to konieczne.”
Javi: „Więc nie zobaczmy, widziałem to tysiące razy”.

Później, po wypiciu wina w pudełku, a następnie tequili i papierosów, tańczą radośnie w najlepszym wydaniu filmu „Space Age Love Song” Flock of Seagulls. Pijani łapiąc się nawzajem, aż upadną na kanapę, kochają się po raz pierwszy - znowu.

Podczas gdy wszystkie te ulotne chwile intymności przyciągają widza, ostatni akt to patroszenie i piękny poncz, który sprawi, że publiczność będzie szaleć. Castro powoli i konsekwentnie mierzy liryczne niespodzianki, oszczędzając to, co najlepsze na koniec. Jego delikatny dotyk prowadzi narrację, aparat, bohaterów i intymność z pewnością siebie znacznie bardziej doświadczonego filmowca. Wie, gdzie się powstrzymać i kiedy się uwolnić; dając tyle, by zakochać się w bohaterach, pozostawiając widzowi przestrzeń do nasycenia historii własnymi wybuchami miłości, które nigdy się nie zaczęły. Podobnie jak nurkowanie Ocho prosto w lśniącą wodę, jest to film, który odkrywa fale pamięci. Połączenie jest ulotne, może puchnąć jak fala przypływowa i natychmiast zmyć się. I czas mija.

Ocena: A

„End of the Century” otwiera się w wybranych kinach 16 sierpnia.

Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi