Recenzja „El Camino”: porywające pożegnanie z „Breaking Bad”

Zobacz galerię
25 zdjęć

Łatwo myśleć o „Breaking Bad” jako dramacie kryminalnym. Każdy montaż najbardziej pamiętnych momentów z tej serii miałby eksplozje, wypadki samochodowe, strzelaniny i stosy pieniędzy na tyle wysokie, aby się zdrzemnąć.

Ale równie trafne jest myślenie o sześciosezonowej serii AMC jak o tragicznym balecie. Równowaga tonalna wymagała przedstawienia głównego bohatera jako zarówno zdesperowanego mężczyzny, jak i potwora, ze zręcznością w pisaniu, która z równą łatwością może dostarczyć trzy-sztyletowy sztylet i łamigłówkę do epizodu, a także delikatną przestrzenną choreografię potrzebną do wyruszenia niektóre charakterystyczne pirotechniki; wszyscy sprawili, że serial był trwałym osiągnięciem.

Wiele z tych elementów można również znaleźć w „El Camino”, nowym filmie Netflix - i pełnometrażowym serialu - który śledzi Jessego Pinkmana (Aaron Paul), zaczynając zaledwie kilka sekund po tym, jak publiczność ostatni raz widziała go w finale „Breaking Bad” . Uwolniony z więziennej klatki i za kierownicą skradzionego samochodu, Jesse spędza większość filmu, próbując uciec przed władzami, ścigając go w dół, podczas gdy sam film wraca do wspomnień, których nie może prześcignąć.



Napisany i wyreżyserowany przez szefa „Breaking Bad” Vince'a Gilligan, „El Camino” w swojej konstrukcji wydaje się bardziej ostatecznym przedłużeniem tego, co sprawiło, że serial jest fascynujący, niż czymś sztucznie zatłoczonym rewelacjami kanonicznymi lub ponownym opracowaniem zwycięskiego projektu. Ogniste fragmenty z pewnością stanowiły część DNA „Breaking Bad”, ale i żałosne chwile refleksji i banalność prowadzenia międzynarodowego przedsiębiorstwa przestępczego. Wszystkie te wątki znajdują się w „El Camino”. Wchodzi w kontemplacyjną połowę tego równania, zapewniając jednocześnie, że publiczność dowie się tyle o determinacji Jessego, ile może pokazać każdy meksykański dystans.

„The Way: A Breaking Bad Movie”

Ben Rothstein

nagrody dla seriali telewizyjnych Atlanta

To, że 125-minutowy czas trwania filmu jest nadal energiczny i napędzający, nawet przy tak wielu sekwencjach względnego spokoju i introspekcji, jest imponującym osiągnięciem, które ugruntowuje „El Camino” jako odpowiedni dodatek do większej sagi „Breaking Bad”. Ale kto jest jego odbiorcą?>

Spojrzenie postaci w oko, gdy broń jest wycelowana prosto w jego głowę, nie jest już tak mocne tylko dlatego, że widziałeś to spojrzenie w poprzednich sezonach. Jesse jest wyraźnie namalowany jako ktoś, kto nie ma nic do stracenia, ale ma niewielką szansę na rozpoczęcie od nowa. I jak wyraźnie widać w początkowej scenie „El Camino”, są pewne rzeczy, których nawet druga szansa nie może poprawić.

„The Way: A Breaking Bad Movie”

Ben Rothstein / Netflix

Mimo że serial nieustannie wpadał w kąt, aby wymyślić sposób, aby ponownie się wykręcić, Gilligan pisze „El Camino” jako serię logistycznych przeszkód dla Jessego do pokonania. Tak jak pojawia się jedna szansa na ucieczkę, rozwiązanie to rodzi parę nowych problemów do rozwiązania. Jesse nie jest nieomylny - jak zawsze Paul jest bardziej niż zdolny do komunikowania się bez słów, kiedy Jesse wie, że popełnił błąd - ale skrupulatne podejście do tych bardzo szczegółowych celów pokazuje, jak wiele nauczył się od swojego byłego partnera w zbrodni.

Wiele z tego, co sprawia, że ​​jest to sukces zarówno dla fanów, jak i agnostyków, polega na tym, jak te wcześniej istniejące postacie „Breaking Bad” dołączają do walki. Każdy z nich jest przedstawiany poza kamerą, co jest sposobem, w jaki Gilligan daje zagubionym szansę, aby zacząć zastanawiać się nad ich przybyciem, zanim wszyscy inni je zobaczą. Z pierwszej sceny „El Camino” nie boi się przywracać ciężkich hity „Breaking Bad”. (Kilka charakterystycznych konwencji stylistycznych serialu, takich jak poklatkowe przejścia z widokiem na krajobraz Nowego Meksyku, pojawiają się w roli gości.)

Sworznie królewskie stanowiły remis, ale porucznicy w różnych zakątkach tego przestępczego świata zawsze sprawiali, że „Breaking Bad” śpiewał. „El Camino” nigdy tego nie traci, czerpiąc najsilniejsze momenty z tego, jak wszyscy oprócz Jessego decydują się być częścią tego świata i jak racjonalizują swój udział.

Rdzeń „El Camino” składa się z powracających graczy, ale jest też kilka nowych twarzy, z którymi można się zmagać. Za ich pośrednictwem Gilligan prosi publiczność, aby po raz kolejny odłożyła oczekiwania i podążyła drogą Jessego. Choć widmo byłych partnerów Jessego prześladuje „El Camino”, Gilligan skutecznie przyciąga uwagę publiczności, aby skupić się na teraźniejszości.

To Paul naprawdę ułatwia to, spędzając większość czasu na „El Camino”, grając Jessego okradzionego z mowy albo przez okoliczność (chowając się przed ludźmi, którzy chcą go wyeliminować), albo będąc tak załamanym przez swoją przeszłość, że nic nie wydaje się mówić . Widzimy Jesse w szczęśliwszych czasach, ale to szczęście jest zawsze względne, wiedząc, co jest za rogiem. Podobnie jak nie może uciec przed tym, co było wcześniej, „El Camino” również to wie. To, że ten film może sobie poradzić, a jednocześnie oddając hołd programowi, który pomógł mu się narodzić, jest być może najbardziej imponującym aktem ucieczki ze wszystkich.

Klasa: A-

„El Camino: A Breaking Bad Movie” jest już dostępny do transmisji na Netflix.

prawdziwy sezon krwi 7 odcinek 10

Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi