Recenzja „Doctor Sleep”: „Błyszcząca” kontynuacja walki o salutowanie książki i filmu naraz

„Doktor sen”

Napięcie między powieścią Stephena Kinga z 1977 roku „Lśnienie” a adaptacją Stanleya Kubricka z 1980 roku trwa od dziesięcioleci, od pogardy Kinga dla filmu do legionu fanów, którzy mają obsesję na punkcie każdego wielkanocnego jajka w kadrze. „Doktor Sleep” Mike'a Flanagana to literackie rozliczenie, które wkracza w centrum tego pola bitwy, próbując ambitnego hołdu Kubrickowi i Kingowi, a także adaptacji własnej „Błyszczącej” kontynuacji Króla, jednocześnie udowadniając, dlaczego - jak sam Król powiedział wiele osób razy - oryginalna książka i film nigdy nie mogły kliknąć.

Dzięki swojej wspaniałej serii Netflix „Haunting of Hill House” i poprzedniej adaptacji Kinga „Gerald's Game” Flanagan udowodnił, że jest biegły w łączeniu prawdziwego patosu z głębokim przerażeniem. „Doktor sen” zbiera podobne połączenie z intrygującym spojrzeniem na uzależnienie międzypokoleniowe i lęki z dzieciństwa, wtłoczone w ponętny gotycki horror. Ale pomysł podążania za nawiedzonym „błyszczącym” alkoholikiem Jackiem Torrance, Danem Torrance (znakomitym Ewanem McGregorem), dorastającym i walczącym zarówno z wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi demonami, zawsze wydaje się być trikiem.

Częściowo ma to związek z własną dziwaczną narracją Kinga, w której Dan współpracuje z 10-letnią Abrą (nowicjuszką Kyliegh Curran) o szerokich oczach, która dzieli swoje nadprzyrodzone zdolności, gdy walczą z gangiem ssących duszę morderców. Ale „Doctor Sleep” nigdy nie jest w stanie znaleźć równowagi, jakiej wymaga filmowy akt. Ten swoisty zamęt filmu wpycha materiał żywej horroru do fantastycznych instynktów Kinga, dodając bezczelne skinienie Kubricka, gdziekolwiek się da. Spore talenty Flanagana działają najlepiej na własnych warunkach, ale poza garstką oszałamiających styczne wizualne „Doktor Sen” nigdy nie ucieka labiryntowym cieniom swoich poprzedników.

I w tej 150-minutowej ciekawości wydają się duże. Zagorzali fani „Lśnienia” mogą już uważać samą ideę „Doktora snu” za świętokradztwo, błogosławieństwo króla, czy nie, ale kontynuacja jest mniej profanacją niż paradoksem - równe części hołd, odrzucenie i dramat hokey śmierci. Jest to również fascynujące zastosowanie pamięci kulturowej w służbie opowiadania historii, biorąc pod uwagę, jak bardzo jej główne emocje wymagają inwestycji odbiorców we wcześniejszych wydarzeniach.

W tym celu „Doctor Sleep” rozpoczyna się najbardziej świętokradzkim ruchem w obszernym prologu z 1980 roku, który rozgrywa się niedługo po kulminacyjnym punkcie oryginalnego filmu. W wyzywającym akcie filmowej chutzpah, która przynajmniej zdobywa punkty za wysiłek, Flanagan w rzeczywistości rzuca aktorów, którzy niejasno przypominają dwóch ocalałych z „Lśnienia”. Jack Torrance nie żyje, zamrożony w żywopłotach przed hotelem Overlook z pokolenia wystawnych upiorów uwięzionych tam przez pokolenia, ale biedny Danny (Roger Dale Floyd) i Wendy (Alex Essoe) przystosowują się do nowego życia, nawet gdy telekinetyczny Danny nadal widzi martwych ludzi. Decyzja o zastosowaniu lookalike od razu żeruje na widowni, która ma tylko najbardziej niejasne wspomnienia Danny'ego Lloyda i Shelley Duvall w oryginale i tworzy dziwny efekt dysocjacyjny dla każdego, kto pamięta dokładnie, jak wyglądają (pomyśl o niesamowitej dolinie z zakrętem szwedów).

łucznik sezon 7 odcinek 5

Na szczęście film pozostaje w tym czasie wystarczająco długo, aby Danny znalazł antidotum na swoją koszmarną chorobę, dzięki upiornemu przewodnikowi Dickowi Hallorannowi (Carl Lumbly), nieszczęsnemu szefowi kuchni Overlook z „Lśnienia”, którego własny przewodnik po lśniących talentach Danny do głębszego zrozumienia swoich umiejętności. Po szybkiej dyskusji na ławce w parku Danny rozumie sedno: kiedy przerażająca kobieta z łazienki, która jako pierwsza zaatakowała go w Pokoju 237, pojawia się w ich nowym domu, Danny używa sztuczki umysłu, aby zamknąć ją w swojej głowie. Ta koda - zaczerpnięta bezpośrednio z powieści - uosabia zdolność króla do znalezienia fascynujących metafor głębszych problemów psychologicznych. Oczywiście Danny może pogrzebać swoje duchy tylko tak długo, zanim wrócą go prześladować.

„Doktor sen”

I tak film rozpoczyna się w 2011 roku, kiedy dorosły, uzależniony od narkotyków Dan Torrance toczy pustkę i uderza w butelkę, gdzie tylko się da. W końcu ucieka do małego miasteczka, aby się oczyścić, spotyka sympatyczną duszę (Cliff Curtis), która daje mu wolne miejsce i wyżywienie, zapraszając go na lokalne sesje AA. Oczywiście dzisiejszy Danny zostaje posprzątany, gdy sytuacja wokół niego staje się szczególnie nieuporządkowana, ale ten przedłużony drugi rozdział praktycznie działa jak dramat uzależnień - i jest to jedno z jego najbardziej szczerych, delikatnych występów w niedawnej pamięci.

Ale jest też połączony z konfiguracją ostatecznego nowego zagrożenia dla filmu: wędrownej grupy morderców znanej jako The True Knot, kierowanej przez groźną Rose (Rebecca Ferguson w trybie femme fatale), którzy przemierzają małe miasta mordując ludzi silnymi umysłami i pożerając mętna esencja, która wyłania się z ich śmierci. Wspólnicy Rose, w tym główny uścisk Kruk (Zahn McClarnon) i nowy rekruta Andi (Emily Alyn Lind), mogli z łatwością zakotwiczyć samodzielną opowieść o Królu, pełną przebiegłego potencjału. Ale oryginalna decyzja Kinga, by wprowadzić ich w „Doktora snu”, jest zagadkowym wyborem, który pozostaje odrażający, ponieważ potwory w grindhouse podnoszą subtelniejszy nastrój, który nigdy nie resetuje się, gdy opanują fabułę.

Mimo to, Prawdziwy Węzeł pozostaje chłodnym i skutecznym dziełem, wyciętym z tego samego materiału, co bezwzględni mordercy z rodziny „Diabelskich Odrzutów”, ale z bardziej zniechęcającymi mocami. Flanagan podaje im jedną naprawdę przerażającą sekwencję polegającą na zabiciu niewinnego dziecka (losowa kamea z przełomowego filmu „Room” Jacoba Tremblaya), który stanowi jeden z najbardziej wstrząsających momentów w jakimkolwiek amerykańskim filmie w tym roku. (Idea, że ​​Prawdziwy Węzeł „zjada krzyki i pije strach”, jak ujmuje to jedna postać, przyjmuje szokującą dosłowną manifestację).

Te okoliczności docierają do całego kraju i do umysłu młodej Abry, która świeci jak Dan i emituje wystarczająco potężną energię, aby Rose mogła wyczuć jej zapach. Jednocześnie Abra udaje się znaleźć mentalną ścieżkę do Dana, tworząc z nim osobliwą relację telepatyczną, która nigdy nie znajduje swojego centrum. Niezależnie od tego ich nikczemna współpraca ostatecznie zamienia się w wycieczkę, ponieważ „wujek Dan” (jak Abra postanawia go nazwać) zamieszkuje ojcowską rolę, która wymknęła mu się, odkąd jego tata dawno wpadł w szał.

„Doktor sen”

Warner Bros.

Flanagan wyróżnia się ambitnymi montażami i błędnymi kierunkami, tworząc jedną urzekającą sekwencję snów, w której Rose i Abra mierzą się w nocnym przedmieściu, który przypomina potężny odcinek „Ballady o zgiętej kobiecie” z „The Haunting”. Ale kiedy film się powraca do The Overlook Hotel na dłuższy, półgodzinny punkt kulminacyjny, całe przedsięwzięcie zapada w stereotyp. W przeciwieństwie do cierpkiego Stevena Spielberga „Overlook rekreacja” w „Ready Player One”, upiorny hotel został zdegradowany do pustego tła dla bezcelowego zastosowania klisz Roger Ebert określany jako „Fallacy of Talking Killer”, a wezwania do Kubricka brzmią fałszywie przez cały czas . Podczas gdy jego wersja „Lśnienia” była aranżacją wyrafinowania wizualnego, powieść Kinga miała bardziej wewnętrzny charakter, a Flanagan zamienia obie strony tego równania w powierzchowny salut.

lista filmów Obama

Mimo to „Doktor Sen” pokazuje znaczny wysiłek, aby upodobać się do wymagających kinomanów, od nastrojowej partytury Newton Brothers po ciemnoniebieską nocną paletę operatora Michaela Fimognariego; jako całość, film przywołuje niesamowitą i cudowną atmosferę, która łączy skrajny terror z posępną, żałobną jakością charakterystyczną dla twórczości Flanagana. Ale jego wędrówka do materiałów źródłowych do pojedynków skutkuje poszarpaną łamigłówką poniżej obu standardów.

Najlepszy filmowy hołd dla „Lśnienia” już istnieje w postaci dokumentu Rodneya Aschera „Pokój 237”, zbioru teorii spiskowych i kultu fanów, który pokazuje, jak widzowie od lat przerabiają ten materiał własną wyobraźnią. „Lśniący” nie potrzebował „Doktora snu”, ale przypomina, dlaczego King i Kubrick pozostają jednymi z najbardziej atrakcyjnych narratorów głównego nurtu swoich pokoleń. Każda próba wskrzeszenia ich pracy będzie musiała wyglądać łagodnie w porównaniu, ale jest to mile widziane przypomnienie wszystkiego, co stworzyło The Shining ”; - obie wersje - przede wszystkim warte zachodu.

Ocena: C +

Warner Bros. uwalnia Doctor Sleep ”; w kinach w piątek, 8 listopada.

Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi