Premiera szóstego sezonu „Pora na przygodę”: Wiele mrocznych osiągnięć, ale wciąż świetna zabawa

Pierwsze dwa odcinki szóstego sezonu „Adventure Time”, który ma swoją premierę w Cartoon Network dziś wieczorem, obejmują śmierć ważnej postaci, więcej niż jedno złośliwe rozczłonkowanie i jednego bardzo martwego ojca. A jednak show jest zaśmiecony jasnymi kolorami i zabawnymi gagami na stronie praktycznie na każdym kroku. Ta równowaga zawsze była kluczem do jej atrakcyjności, ale w ostatnich tygodniach - rozległy finał piątego sezonu właśnie zakończył się miesiąc temu, a teraz zaczynamy ponownie - „Adventure Time” pokazał rosnącą pewność siebie w realizacji swoich najlepszych cech. Pomysłowe dzieło Pendletona Warda jest obecnie jednym z najbardziej niezwykłych źródeł innowacji w telewizji, nie tylko ze względu na jego potworność, ale także proces, w którym stale przemyca wnikliwe obserwacje i niepokojące wydarzenia w głupią formę.

Weźmy na przykład zawieszenie klifu w piątym sezonie, w którym ludzki Finn siedzi na plecach i patrzy na gwiazdy, a duch jego dawno zmarłego bohatera mówi nastolatkowi, że jego ojciec wciąż żyje. To nie jest zaskakujące odkrycie, które wstrząsa fundamentami mitologii serialu, tak samo jak potwierdzenie życia emocjonalnego Finna: Tak, jest on uzbrojonym dyskietką, żyjącym w postapokaliptycznym świecie z elastycznym gadającym psem sąsiadem z królestwem stworzonym cukierków, ale to nie znaczy, że nie może mieć historii w tym kontekście.

To samo wykrzywione urządzenie wchodzi w grę na początku tego sezonu, w drugiej połowie dwuczęściowego „Wake Up”, które rozpoczęło się w zeszłym miesiącu, w którym znajduje się pies Jake spędzający czas w kosmicznym, międzywymiarowym padku kawalerskim swojej imprezy - kochający kumpel Prismo, niedorzeczny dżin wyrażany przez Kumail Nanjiani. Dziwaczne postacie o różnych kształtach i rozmiarach krążą wokół strychu Prismo, ale dialog jest zdecydowanie ludzki: jesteśmy zaledwie kilka sekund w odcinku, zanim wieloboczna istota o wielu twarzach próbuje podnieść kobiecą postać, opisując ją jako „interesującą i konwencjonalną gorąca kobieta. ”W kącie odwiecznie zły Lich - potwór zamierzający zniszczyć egzystencję, wyrażony przez Rona Perlmana - siedzi w kącie w stanie zawieszonej animacji z powodu wcześniejszych wydarzeń. Kilku przypuszczalnie nietrzeźwych gości imprezowych rzuca w jego stronę detrytus, radośnie krzycząc: „Zjedz to, Lich!”. Jeśli odłożysz na bok, że te niemożliwe postacie spędzają czas w najdziwniejszych kontekstach, to tylko kolejna zabawa w Prismo.



gra o tron ​​s7e5

CZYTAJ WIĘCEJ: Czy fandom obsesyjny „Pora na przygodę” nie uwzględnia głębokości hitu Cartoon Network Pendletona Warda?

Po powrocie do krainy Ooo Finn jest nawiedzony przez Licza i możliwość odkrycia swojego ojca. Zawsze zatroskany kumpel, Jake zachęca swojego przyjaciela do zwrócenia się do spełniającego życzenia Prismo, aby pomóc im zlokalizować starca Finna. I tak rozpoczyna się nieustannie zaskakująca dwuczęściowa wyprawa do odległego kosmicznego więzienia zwanego Cytadelą, gdzie tata Finna spoczywa w zawieszeniu wraz z kilkoma innymi „kosmicznymi złoczyńcami” - chociaż aż do przybycia Jake'a i Finna, Finn zaprzecza moralnie niejednoznaczna przeszłość jego ojca, głośno zastanawiająca się, czy jest strażnikiem więziennym. To zabawny mechanizm obronny, zwłaszcza, że ​​obserwujemy, jak chłopiec i jego pies lecą w kosmosie, ale nadal jest to mechanizm obronny.

Oczywiście Finn ma pewne problemy do przedyskutowania z popami, głównie dlatego, że porzucił dziecko jako niemowlę w środku lasu. Ale nawet gdy każdy 11-minutowy odcinek „Pora na przygodę” rozgrywa się w wielu naprzemiennych absurdalnych i intrygujących wydarzeniach, jako epicka opowieść pozostaje wyjątkowo cierpliwa: Finn ma wiele do załatwienia ze swoim tatą na zakończenie tych odcinków, ale los Licha ma nową zabawną kolej, a przeklęte ramię miecza Finna - składnik, który od tygodni gnije na uboczu - osiąga urzekający nowy stan. Różowo zabarwiona Cytadela i jej płyny regeneracyjne stanowią kolejny fizycznie pomysłowy element; użycie zwariowanego slapstika obok melancholijnych boków sprawia wrażenie filmu Bustera Keatona, prowadzonego przez alternatywną komiksową soczewkę. Czasami „Pora na przygodę” zbyt szybko kończy się w swoich szalonych osiągnięciach, aby naprawdę zadziwiła inteligencja. Ale to właśnie sprawia, że ​​jest to tak błyskotliwe osiągnięcie kulturalne.

który poparł Megyn Kelly

Bez względu na to, jak głupie są jego zwroty akcji, „Adventure Time” zawsze wpada w pewne mądre spojrzenie. W tych nowych odsłonach słyszymy o początkowej historii Prismo, która obejmuje 1000-letni okres oczekiwania - podobnie jak 1000-letnia podróż, którą postać z cytryny przeżyła w dwuczęściowej odysei z ubiegłego sezonu „Lemonhope”. Powtarzanie tego okresu zapewnia kolejne przypomnienie tego, jak serial eksploruje mgłę czasu - wszystko wydaje się dziwnie znajome i odległe jednocześnie, budząc niepokój teraźniejszości, gdy zarówno przeszłość, jak i przyszłość unoszą się w tle, grożąc komplikacją pozornie wyważonego obrazu. W szczegółach „Pora na przygodę” unoszą się przerażające siły, ale nawet w najdziwniejszych, ekscentrycznych chwilach jest to zawsze miłe doświadczenie.

Klasa Criticwire: A-


Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi